Miniony piątek, 20 marca, zapowiadał się dla rodziny Szymoniaków jak każde inne popołudnie. Ośmioletnia Celinka, wspólnie z mamą i siostrą, wybrała się z wizytą do taty. Mężczyzna pracował wówczas w swoim garażu, zlokalizowanym na charakterystycznym terenie dawnej jednostki wojskowej w Pleszewie.
Celina zareagowała wzorowo
Celinka i jej siostra bawiły się na zewnątrz, kiedy dziewczynka dostrzegła dym i płomienie. Nie wpadła w panikę i nie uciekła. Wykazała się za to ogromną dojrzałością - natychmiast odnalazła znajdujących się w pobliżu dorosłych i precyzyjnie poinformowała ich o zagrożeniu.
Dzięki temu opiekunowie mogli błyskawicznie wezwać straż pożarną.
- Mąż ani sekundy nie zwlekał, natychmiast chwycił za telefon i zaalarmował straż pożarną. Jak się później okazało, ogień zajął stertę gałęzi i zgromadzonych tam śmieci. Wszystko działo się niebezpiecznie blisko naszych pleszewskich Plant. Aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby płomienie wymknęły się spod kontroli i przeniosły na sąsiednie tereny. Dzisiaj, patrząc na to z dystansem, wiemy jedno: nasza Celinka swoją czujnością zapobiegła ogromnemu nieszczęściu, które mogło dotknąć nie tylko nas, ale i całą okolicę - opowiada pani Joanna, mama dziewczynki.
W przypadku pożarów kluczowy jest czas. Gdyby nie spostrzegawczość Celiny, ogień mógłby się rozprzestrzenić, niszcząc mienie, a nawet zagrażając życiu osób przebywających w pobliżu.
- Strażacy pojawili się błyskawicznie. Gratulowali Celinie i w nagrodę za odwagę wręczyli jej misia. My również z mężem jesteśmy z niej bardzo dumni - relacjonuje pani Joanna.
Odpowiedzialność
Dzięki temu, że 8-latka „trzymała rękę na pulsie”, strażacy pojawili się na miejscu niemal natychmiast. Akcja gaśnicza przebiegła sprawnie, a co najważniejsze - nikomu nic się nie stało.
- To niesamowite, że w tak młodym wieku potrafiła zachować taką czujność i wiedziała dokładnie, co zrobić w sytuacji zagrożenia. Często w domu rozmawiamy o odpowiedzialności, o tym że nie można być obojętnym i jak widać te rozmowy zaprocentowały - mówi nam mama dziewczynki.
Celina Szymoniak, która jest uczennicą pleszewskiej "trójki" udowodniła, że zimna krew i szybkie myślenie nie mają metryki.
To ona pierwsza dostrzegła pożar i zaalarmowała otoczenie. Dzięki jej reakcji straż pożarna interweniowała na czas, a sytuacja została opanowana, zanim ogień zdołał się rozprzestrzenić.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.