Zachwaszczone i zarośnięte wysoką trawą działki to problem w Gołuchowie. Nie dość, że rujnują estetykę, to przede wszystkim stanowią poważne zagrożenie pożarowe. - Jak to się zapali, to nikt tego nie uratuje zanim przyjedzie straż - uważa radny, Stanisław Podymski.
I apelował do wójta, aby podobnie jak w ubiegłym roku wystosował pismo do wszystkich mieszkańców – by ci wykaszali trawy i chwasty na terenie gminy.
Rzeczywiście w ubiegłym roku tuż przed nadejściem wiosny pismo wójta trafiło do mieszkańców. Marek Zdunek apelował o wykaszanie traw i niszczenie chwastów (obowiązuje zakaz ich wypalania - przyp. red.) na nieruchomościach. -
Stanowią one zagrożenie oraz stwarzają niebezpieczeństwo pożarowe dla najbliżej położonych zabudowań i terenów leśnych. Wpływają również negatywnie na estetyczny wygląd naszego otoczenia – przekonywał Zdunek.
Przestrzegał też zaniedbujących działki, że właściciel gruntu sąsiedniego może wystąpić przeciwko nim z roszczeniami o charakterze cywilno-prawnym. To jednak nie wszystko.
Zaniechanie obowiązku wykoszenia działki może również rodzić odpowiedzialność karną na podstawie art.82 Kodeksu wykroczeń. Najprościej rzecz ujmując bałaganiarze muszą liczyć się z tym, że zapłacą mandat.
- Jest to nasze duże zaniedbanie, a to tak niewiele kosztuje. Są zadbane działki, tylko te pojedyncze wszystko psują – podsumowuje Marek Zdunek.