Z szczęśliwym zakończeniem. Pleszewskie Stowarzyszenie Kocia Łapka interweniowało w Kaliszu
W mediach społecznościowych Pleszewskie Stowarzyszenie Kocia Łapka podzieliło się historią interwencji w Kaliszu, gdzie w jednym z mieszkań w złych warunkach przebywały dwa koty. Jednego z nich właściciele adoptowali właśnie od pleszewskiego stowarzyszenia.
- Krótko po tym kontakt z nimi bardzo się ograniczył, a w końcu praktycznie się urwał. Nie reagowali na nasze prośby o informacje i zdjęcia. Miesiąc po adopcji pojechałyśmy sprawdzić sytuację. Nie zastałyśmy nowych „właścicieli” pod wskazanym adresem. W końcu odebrali telefon i przyszli na miejsce, twierdząc, że rano opuścili mieszkanie. Była to nieprawda. W środku było lodowato i nie było śladu przebywania ludzi. Były za to koty: Mimi i Maksiu, który był już adoptowany wcześniej, ale nie od nas – relacjonują przedstawicielki pleszewskiego stowarzyszenia.
Na podłodze leżało troszkę suchej karmy. Nie było zabawek, drapaka, kocyka czy innych kocich akcesoriów, które, jak zapewniali właściciele, miały dotrzeć już dzień po adopcji. Najgorsze czekało jednak w łazience.
- W pustej, małej kuwecie ze śladami używanego żwirku, ale bez żwirku, było kilka kup, natomiast kilkanaście było wszędzie naokoło, łącznie z wanną. Właściciele dalej twierdzili, że tam śpią, ale w mieszkaniu będzie remont, więc wieczorem się przenoszą do rodziny. Natychmiast odebrałyśmy Mimi. Zaproponowałyśmy też zabranie Maksa, bo było nam strasznie żal zostawić go w takich warunkach. Spotkałyśmy się jednak z odmową - kontynuują przedstawicielki stowarzyszenia.
Pleszewianki nie dały za wygraną. Ponownie zaproponowały zabranie kotka. Nie otrzymały odpowiedzi. Zaczęły kontaktować się z osobami w Kalisza, które również pomagają kotkom. Dzięki współpracy z Help Animals udało się odebrać Maksia, a następnie znaleźć mu nowy dom w Poznaniu.
- Zuzanna i jej partner pokochali Maksia, a teraz właściwie już Milo, całym sercem i nie wyobrażają sobie życia bez niego. Milo odwdzięcza im się każdego dnia, przytula, chodzi za nimi krok w krok po całym mieszkaniu jakby się obawiał, że znikną... - kończą przedstawicielki Pleszewskiego Stowarzyszenia Kocia Łapka.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.