Reklama

Szyją niesamowite stroje, przebierają za postacie z gier. Są cospleyerkami. Co się za tym kryje?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Marta Machowska z okolic Pleszewa była uczestniczką tegorocznego Pyrkonu. Przygotowała na tę okazję specjalne kostiumy - Tam jest cała gra aktorska. Wtedy zapomina się o sobie, bo trzeba wczuć się w charakter swojej postaci, gesty. Ludzie zmieniają nawet swój głos - mówi.

Niezwykłe stroje

Marta Machowska mieszka w Dobrej Nadziei. Jest artystyczną duszą. Kiedy ma wolną chwilę, to rysuje, szyje, tworzy ręcznie różnego rodzaju ozdoby, głównie biżuterię i figurki. Kilka lat temu znalazła sobie też nowe, szczególne hobby. - Cosplayem zajmuję się już od jakiegoś czasu, ale wcześniej nie wychodziłam z tym za bardzo do ludzi - mówi 19-latka. - Robienie go daje mi bardzo dużą satysfakcję - dodaje.

Rozmawiamy, kiedy jest w ferworze przygotowań. Szykuje się na jedno z największych wydarzeń organizowanych rokrocznie w Poznaniu. Na tamtejszych Targach, po dwuletniej przerwie spowodowanej pandemią, znowu w jednym miejscu spotkają się dziesiątki tysięcy fanów fantastyki. Przybyli z różnych stron Polski, i nie tylko, będą przebrani za swoje ulubione postaci z gier, seriali, filmów i książek. - W przypadku cosplayu unika się sformułowania „przebieranie się”, bo ono kojarzy się z balikami dla dzieci – precyzuje Oliwia, jedna z okolicznych cosplayerek. – Tutaj chodzi bardziej o robienie stroju i wcielanie się w postać – przekonuje.

Zrób to sam

Termin cosplay pochodzi od połączenia dwóch słów: costume (kostium) i play (grać). W zajmowaniu się cosplayem rzeczywiście nie chodzi tylko o strój - ale ten jest jego podstawą. Można go zakupić w sklepie, jednak w środowisku zajawkowiczów bardziej ceniona jest praca własna.

Marta długo wyczekiwała swojego wyjazdu na poznański konwent. Wczesniejsze plany pokrzyżował jej lockdown. - Na pierwszy Pyrkon miałam zamiar przyjechać w samym makijażu, ponieważ wtedy jeszcze nie miałam wprawy w szyciu i robieniu stylizacji – mówi. Podczas pandemii miała dużo czasu, żeby nabyć nowe umiejętności. W tym roku stworzyła swoje pierwsze dwa stroje. - Jeden z nich robiłam od podstaw – jest uszyty przeze mnie ręcznie, ponieważ nie posiadam maszyny, co jest dodatkowym utrudnieniem, ale się nie poddaje. Drugi strój został przerobiony ze starej marynarki i spodni, które już nie były używane, ale idealnie nadawały się do stroju postaci - wylicza. 

Mimir (to pseudonim, pod którym cosplay tworzy jedna z dziewczyn z okolic Jarocina) miała bardzo dużo pracy przed wyjazdem do Poznania. - Na tegoroczny Pyrkon przygotowywałam trzy cosplaye – mój, mojej siostry i mojego chłopaka. Po pracy chodziłam do garażu, kończyłam je, wracałam późnym wieczorem, szłam spać i od nowa. Jest tak praktycznie przed każdym konwentem (wydarzeniem dla  cosplayerów - dop. red.) – żeby zdążyć. A rzeczy i tak są niekiedy niedokończone.

Kostium Noctis, postaci z jej ulubionej gry Finale Fantasy XV, składa się z bardzo wielu elementów. - Robienie samej peruki to dwa pełne dni. Na miecz poświęciłam miesiąc – na wymodelowanie, wydrukowanie, szlifowanie, klejenie, malowanie, wykańczanie. A i tak nie ma w nim ledów - więc zaoszczędziłam około tydzień – przyznaje.

Na tegoroczny Pyrkon wybrała się też 17-letnia Oliwia Wiła z Noskowa. Ona, podobnie jak Marta, dopiero zaczyna swoją przygodę z wcielaniem się w postaci. Dlatego zdecydowała się przygotować kreację wymagająca od niej mniejszych umiejętności. Mimo wszystko musiała poświęcić na nią około dwa miesiące. Na Pyrkonie pojawiła się jako Katheryne z gry Genshin Impact - Szkic robiłam w szkole. Próbowałam zapoznać się z tym, jak ten kostium funkcjonuje, przerysowywałam go... – tłumaczy. - Sporą pomocą było to, że mama jest krawcową i miałam maszynę w domu. Gdybym musiała robić to ręcznie, to wydaje mi się, że nie podołałabym.

Mama nauczyła ją jedynie korzystać z urządzenia i pomagała obszywać trudniejsze części. - Póki co, ja się nie znam za bardzo na tym, jakie materiały, jak się układają. Miałam np. problem z usztywnieniem gorsetu. Nastolatka wspomagała się też poradami innych cosplyerów. - Mam szczęście, że w internecie jest sporo poradników na ten temat. Zanim zaczęłam, przeczytałam i zobaczyłam ich pełno - mówi. - W Jarocinie jest ten problem, że jest jeden sklep z materiałami, więc nie ma aż takiego wyboru - zauważa.

Pokoleniowa zmiana

W pokoju 17-letniej Oliwii siedzą z nami jej młodsi bracia – Jakub (15 lat) i Dominik (8 lat). Wszyscy należymy do generacji zwanej przez socjologów pokoleniem Z. Dorastaliśmy i dorastamy w scyfryzowanym świecie. Dlatego też - inaczej niż nasi rodzice - bez skrępowania rozmawiamy o ulubionych postaciach z bajek, gier i filmów. Dominik tylko nasłuchuje, bo gra na smartfonie w kolorową, angażującą zręcznościówkę. Za chwilę pójdzie do pokoju starszego brata, żeby włączyć na komputerze Minecrafta. Wtedy, żeby przeprowadzić rozgrywkę, połączy się z wieloma innymi graczami poprzez sieć.

- Przez starszych komputer i seriale są postrzegane jako odcinanie się – zamykanie się tylko w wirtualnym świecie i nieotwieranie na rzeczywistość. A jest tak, że kiedy zagłębiasz się w jakiś fandom, to poznajesz więcej osób, które się tym interesują i dzięki temu możesz zawierać nowe relacje, zyskać przyjaciół, którzy będą nie tylko w momencie, kiedy piszecie o serialu, ale na co dzień – mówi Oliwia.

Najlepszym tego przykładem jest historia jej młodszego brata - Kuby. Trzy lata temu dołączył w grze Leauge of Legends do nowej drużyny. Tam szczególnie przyjemnie rozmawiało mu się z kilkoma osobami. Dwójka z nich – z Olsztyna i Poznania – odwiedziła go niedawno w Jarocinie. „W realu” dogadywali się równie dobrze, jak przez Internet.

To w tym aspekcie upatrywać można przyczyn fenomenu cosplayu. - Na konwentach łatwo poznać nowych ludzi. Są to bardzo ciekawe znajomości, ponieważ od początku wiecie, że będziecie nadawać na tych samych falach. Inaczej byście się tam nie znaleźli – mówi Marta. – Osoby, które interesują się copslayem łatwiej niż w samym Jarocinie spotkać jest w internecie – zauważa Oliwia. Mam wielką nadzieję, że jak sama zacznę i coś pokażę, wstawię do internetu, to poznam ludzi, którzy się tym interesują i może mi doradzą jak działać dalej - dodaje.

Nie tylko dobry klimat

Całą przyjemność z zakładania stroju czepie się jednak, kiedy ten dotyczy świata z książki, filmu czy gry, który się szczególnie lubi. Dla moich rozmówczyń jego doświadczanie to coś więcej niż rozrywka - Jeśli chodzi o gry, to najbardziej lubię fabułę Leauge of Legends. Wbrew pozorom, kiedy człowiek zagłębi się w przedstawioną w niej historię postaci i regionów, można poczuć klimat z niejednej dobrej książki fantasy – mówi Marta.

Dlaczego Mimir poświęciła się przygotowaniu stroju z takiej, a nie innej gry? - Poruszyła mnie historia w niej zawarta. Przyjaźń, poświęcenie i heroizm. Gra naprawdę rusza za serce, a to, co się dzieje pod jej koniec… Trzeba ją po prostu rozegrać i się w to wczuć. Jeśli chodzi o propozycje do oglądania, cosplayerka gustuje w oldchoolu. Ma duże wątpliwości co do najnowszych tytułów. - Interesuje mnie popkultura, która była kiedyś, nie obecna, bo się na niej totalnie nie znam. Dla mnie te nowe kreskówki są strasznie narysowane i wyreżyserowane. To jest maszynka do robienia pieniędzy – przemiał bez historii. Wszystko jest robione i rysowane pod jedno i to samo. Dlatego nie mam zamiaru robić z nich cosplayu – mówi stanowczo.

W przypadku Oliwii zainteresowanie ostatnio czytanymi książkami i oglądanymi serialami przerodziło się w coś więcej.

- Zaczęłam interesować się mitologią. Zastanawiam się, czy nie uczyć się w tym kierunku. Kiedy czytałam mitologię w podstawówce, to w ogóle mnie nie interesowała, uważałam, że jest nudna. Zainteresowałam się nią dzięki m.in. serialom, w których przedstawia się ją w ciekawy sposób. Np. mitologia nordycka interesująco pokazana jest w serialach Marvela, w taki nieksiążkowy sposób - tłumaczy.

Trzeba mieć talent

Mimir na co dzień zajmuje się grafiką. I bardzo lubi swoją pracę. Na jej profilu na Instagramie (konto: mimircosp) zobaczyć można wiele stworzonych przez nią rysunków. Niekiedy sama wymyśla malowane przez siebie postacie. Nie da się ukryć, że do przygotowania cosplayu również potrzebne są zdolności plastyczne.

- Są zawodowi cosplayerzy, którzy zarabiają pieniądze na robieniu kostiumów, zdjęć i tutoriali. Radzą innym np. jak zrobić stroje np. z pianki – mówi dziewczyna.

Sama jednak nie planuje iść tą ścieżką, chce pozostać przy grafice. Robienie strojów to dla niej przede wszystkim hobby. Zainteresowania plastyczne ma również Oliwia i Marta. - Hobbystycznie rysuję, wyszywam, szydełkuję, tworzę różne breloczki, biżuterię z modeliny, figurki – wylicza druga z nich.

Można o sobie na chwilę zapomnieć

Cosplay to jednak przede wszystkim dobra zabawa. Dzięki spotkaniu z innymi pasjonatami można naprawdę wsiąknąć w świat książki czy filmu.

- Tam jest cała gra aktorska. Wtedy zapomina się o sobie, bo trzeba wczuć się w charakter swojej postaci, gesty. Ludzie zmieniają nawet swój głos, chociaż nie zawsze – mówi Marta. W trakcie jednego dnia Pyrkonu wcieliła się w Sukuanę – czarownika z japońskiego filmu animowanego Jujutsu Kaisen. - Często kobiety przebierają się za postaci męskie albo w drugą stronę. I to w cale nie znaczy, że jakość cosplayu będzie gorsza - podkreśla.

- Dzięki cosplayowi mogę szyć i jednocześnie sprawiać, że ludzie będą się uśmiechać – wyznaje Oliwia. - Upodabnianie się do swojej ulubionej postaci sprawia mi dużą radość, zwłaszcza, kiedy na konwencie, gdzie jest się wśród innych przebranych ludzi, ktoś nagle podejdzie i spyta się, czy może zrobić zdjęcie, bo też bardzo lubi tę postać. To jest bardzo miłe oraz motywuje do robienia tego dalej – podsumowuje z kolei pleszewianka.

Zabawa i uznanie

- Pierdoły! – mówi tata jednej z moich rozmówczyń, kiedy pytam go o opinię na temat cosplayu. – Ale jesteśmy nieobiektywni, bo to już inne pokolenie – dodaje za chwilę. Oliwia jak dotychczas nie spotkała się z bezpośrednią krytyką swojego zainteresowania - Nie, bo nie rozpowiadałam, że to robię. Osoby, z którymi się zadaje są w porządku. Chociaż były takie, które się śmiały, ale nie "po chamsku" - stwierdza.

Poztywne rekacja na swój strój zobaczyła podczas wyczekiwanego Pyrkonu.

- Niektórzy chwalili jego wykonanie, co mnie bardzo cieszyło, ponieważ był to mój pierwszy cosplay. Wiele osób podchodziło po zdjęcie oraz reagowało wielkim śmiechem, gdy dostawali ode mnie kryształki, które były przypisane tej postaci oraz systemowi gry. Paru nazwało go bardzo oryginalnym. Nie spotkałam nikogo innego mającego ten sam cosplay, ogromnie mnie to ucieszyło, ponieważ między innymi to było moim celem - podsumowuje Oliwia.

Nowe doświadczenia skłoniły ją do tego, żeby kontynuwać swoją przygodę z tworzeniem kostiumów. Wie już, że wybierze się na konwent w przyszłym roku.

W GALERII OBEJRZYCIE ZDJĘCIA DZIEWCZYN Z PRZYGOTOWAŃ DO PYRKONU ORAZ FOTOGRAFIE PRZEMYSŁAWA GLINKOWSKIEGO Z SAMEGO KONWENTU

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy