Czas odpoczynku zmienił się w koszmar. Dla Ani i jej męża to miał być wspaniały weekend w górach - wspólne chwile na szlaku i rowerowe wycieczki. Gdy zaczął padać deszcz, para postanowiła schronić się w schronisku. Do bezpiecznego miejsca brakowało zaledwie kilkudziesięciu metrów...
Jedna chwila zmieniła wszystko
Piorun uderzył mieszkankę Pleszewa bezpośrednio w głowę. Potężny impuls elektryczny przeszedł przez jej ciało, powodując rozległe obrażenia. Doszło do ciężkich uszkodzeń głowy, płuca i wątroby oraz rozległych poparzeń.
Jej serce przestało bić.
Mąż, który po chwili odzyskał przytomność, zobaczył ukochaną leżącą bez oznak życia. Natychmiast rozpoczął resuscytację i wezwał pomoc. Dzięki błyskawicznej reakcji przypadkowych świadków oraz ratowników udało się przywrócić Ani funkcje życiowe.
Każdy dzień to walka
Kobieta trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Przeszła operację tętnic szyjnych. W wyniku porażenia piorunem doszło do rozległego obrzęku mózgu oraz dwóch wylewów podpajęczynówkowych. Każdy dzień to walka lekarzy o jej zdrowie i szansę na powrót do normalnego życia.
- Dziś Ania jest już wybudzona ze śpiączki, jednak nadal nie nawiązuje kontaktu z otoczeniem. Przed nią długie miesiące intensywnej rehabilitacji neurologicznej, specjalistycznego leczenia oraz kosztownej terapii, która będzie jedyną szansą na odzyskanie sprawności. W domu czekają na nią najbliżsi – kochający mąż oraz dwaj synowie: 2,5-letni Franciszek i 14-letni Ksawery. Każdego dnia wierzą, że Ania wróci do nich, uśmiechnie się i znów będzie mogła ich przytulić - mówi Konrad Świderski, prezes pleszewskiego oddziału Fundacji Bread of Life, która uruchomiła zbiórką na rzecz kobiety.
Każdy może pomóc. Link do zbiórki - kliknij TUTAJ.
- Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie. Pokażmy Ani i jej bliskim, że nie są sami. Już niedługo ruszamy z licytacjami - przekazuje Konrad Świderski.
Komentarze (0)