Surowe konsekwencje
Nowe przepisy, które weszły w życie pod koniec stycznia, a dotyczą zaostrzenia konskewencji dla kierowców wsiadających „za kółko”, mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów, mają realnie eliminować takie osoby z ruchu drogowego. Nieodpowiedzialni muszą liczyć się z sankcjami karnymi nawet w postaci bezwzględnego pozbawienia wolności. Ustawa przewiduje też m.in. możliwość konfiskaty pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. Kierowcy łamiący zakaz ryzykują również poważnymi konsekwencjami finansowymi, bowiem jeśli spowodują wypadek, to będą musieli zapłacić z własnej kieszeni za szkody.
Zaostrzenie przepisów na razie nie wpłynęło na wyobraźnię kierowców. Analiza danych Komendy Głównej Policji wskazuje na utrzymującą się skalę naruszeń sądowych zakazów prowadzenia pojazdów. W lutym na łamaniu zakazu przyłapano 1127 osób.
– Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów jest równoznaczny z brakiem w danym momencie uprawnień do kierowania pojazdem. To oznacza, że absolutnie nie można siadać za kierownicę w takiej sytuacji, bo grożą za to surowe konsekwencje – mówi podinsp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego KGP
Przekonała się o tym m.in. 39-letnia kobieta, która w Jarosławiu (województwo podkarpackie) złamała dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Jako pierwsza w Polsce już dobę po zatrzymaniu została skazana na rok bezwzględnego pozbawienia wolności. Ponadto musi załacić 12 tys. zł świadczenia na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz 15 tys. zł nawiązki na rzecz Skarbu Państwa.
Z własnej kieszeni za wyrządzone szkody
Te same sankcje dotyczą osób, które np. nigdy nie zrobiły prawa jazdy, a mimo to siadają za kółkiem.
- Warto jednak podkreślić, że osoby z obu grup ryzykują znacznie poważniejszymi konsekwencjami finansowymi. Jeśli spowodują wypadek, to będą musiały zapłacić z własnej kieszeni za szkody - informuje KGP.
Ubezpieczyciele nie pokryją szkód, które ponieśli kierowcy nieposiadający wymaganych uprawnień. Dotyczy to np. kosztów naprawy własnego samochodu czy rehabilitacji po wypadku. Sprawca będzie musiał pokryć szkody wyrządzone poszkodowanym w wypadku.
- I to może być znacznie poważniejsza sankcja. Bo ubezpieczyciel, który wystawił polisę OC komunikacyjnego pokryje, co prawda szkody powstałe po stronie poszkodowanych, ale w ramach regresu tj. roszczenia zwrotnego, będzie domagał się zwrotu wypłaconych kwot od sprawcy wypadku - podkreślają mundurowi.
– Jeśli w kierowanym przez taką osobę pojeździe byli pasażerowie i odnieśli oni obrażenia, to mogą liczyć na wypłatę z OC komunikacyjnego. To znaczy, że ubezpieczyciel pokryje np. zadośćuczynienie za ból i cierpienie, koszty leczenia, rehabilitacji, utraconych wskutek wypadku zarobków itp. Jeśli pasażer zginie w wypadku, rodzina może dostać zadośćuczynienie za śmierć najbliższej osoby, stosowne odszkodowanie, renty i zwrot kosztów pochówku. To mogą być kwoty idące w setki tysięcy, a przy większej liczbie poszkodowanych w takim zdarzeniu milionów złotych – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego.
Podobnie będzie, jeśli poszkodowanymi są piesi czy pasażerowie drugiego pojazdu. Jeśli wypadek był spowodowany przez sprawcę, który kierował pojazdem bez uprawień, to ubezpieczyciel wypłaci odpowiednią rekompensatę poszkodowanym, ale sprawca będzie musiał zwrócić ubezpieczycielowi te kwoty.
* źródło: Komenda Główna Policji
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.