Lasek Maliński, powszechnie znany Pleszewianom jako „Boreczek”, to miejsce szczególne na mapie pamięci naszej Małej Ojczyzny. To właśnie tam w pierwszych miesiącach II wojny światowej doszło do jednej z najbardziej tragicznych zbrodni na ludności cywilnej w naszym regionie - Niemcy dokonywali egzekucji siedmiu Pleszewian.
Nowy pomnik stanie przy drodze
Dotychczasowy obelisk stojący w głębi lasu został zdemontowany. Wkrótce ruszy budowa nowej upamiętniającej konstrukcji, której treść została uzgodniona przez Muzeum Regionalne w Pleszewie z Instytutem Pamięci Narodowej.
- Z „Boreczku” znika pomnik zamordowanych w 1939 roku Pleszewian... ale tylko na chwilę. Zastąpi go zupełnie nowy, który będzie jeszcze lepiej wyeksponowany i będzie przypominał spacerującym ulicą Ludwika Bociańskiego ważny fragment historii naszego miasta. Nowy obelisk zostanie usytuowany tuż przy drodze, na skraju lasu w pobliżu przystanku autobusowego, dzięki czemu stanie się dobrze widoczny dla przechodniów i kierowców. Odsłonięcie zaplanowano na 6 listopada - dokładnie w rocznicę egzekucji siedmiu mieszkańców Pleszewa - informuje burmistrz Pleszewa, Arkadiusz Ptak.
Co wydarzyło się w Lasku Malińskim?
Jak przypomina Muzeum Regionalne w Pleszewie, egzekucja z 6 listopada 1939 roku była jednym z ostatnich akordów operacji „Tannenberg” na terenie Wielkopolski i zamknęła tragiczny bilans pierwszych miesięcy niemieckiej okupacji na Ziemi Pleszewskiej.
Przygotowania do zbrodni rozpoczęły się dzień wcześniej. 5 listopada około trzynastu Polaków osadzonych w pleszewskim więzieniu zostało wywiezionych do majątku Jouanne’a na Maliniu, tam zmuszono ich do wykopania masowego grobu o wymiarach 4 na 2,5 metra.
Samo rozstrzelanie miało miejsce 6 listopada o godzinie 15:00. Do Pleszewa przybyło wówczas Einsatzkommando pod dowództwem Gerharda Flescha. W więzieniu przy ul. Kaliskiej 24 zorganizowano sąd doraźny. O życiu i śmierci decydowała jedna cyfra przypisana podczas przesłuchania - „jedynka” oznaczała wyrok śmierci, „dwójka” - wywózkę do obozu koncentracyjnego.
Przypatrywali się egzekucji
Pięciu skazanych na śmierć mieszkańców Niemcy załadowali na ciężarówkę, wywieźli do „Boreczku” i tam rozstrzelali. Kolejne dwie ofiary - Czesław Kolibabka oraz Kazimierz Ludwiczak - zostały na miejscu zastrzelone z rewolweru przez Herberta Lange. Całej egzekucji przypatrywali się niemieccy właściciele majątku, Christian Jouanne wraz z bratem Clausem.
Po zakończeniu wojny dzięki zeznaniom naocznego świadka Karola Peltza oraz Jana Tanasia, a także przedmiotom osobistego użytku znalezionym w masowym grobie, udało się podczas ekshumacji zidentyfikować wszystkie siedem ofiar. Są to: Stefan Magnuszewski, Józef Szczepański, Walenty Mizerkiewicz, Władysław Szewczyk, Stanisław Głuch, Czesław Kolibabka i Kazimierz Ludwiczak.
Komentarze (0)