W ramach Tygodnia Aktywności Zawodowej i Społecznej eksperci, przedsiębiorcy oraz młode talenty dyskutowali o tym, czy w dobie sztucznej inteligencji fach w ręku wciąż ma znaczenie. Gospodarzem miejsca był Maciej Vogt, kontynuator rodzinnej tradycji cukierniczej, który od lat współpracuje z lokalnymi instytucjami.
Czym dzisiaj jest rzemiosło?
Rzemiosło to już dawno nie tylko szewstwo czy kowalstwo. Na liście zawodów rzemieślniczych widnieje ponad 130 pozycji, w tym nowoczesne technologie i obróbka cyfrowa.
- Współczesne rzemiosło łączy historyczny etos z nowoczesnością. To już nie tylko tradycyjne warsztaty, ale ponad 130 specjalizacji, w tym branża IT i technologie cyfrowe. Dziś rzemiosło odzyskuje prestiż, edukując i inspirując nowe pokolenia fachowców - mówił w Pleszewie, Maciej Całka, prezes Izby Rzemieślniczej w Kaliszu.
AI kontra człowiek
Nie mogło zabraknąć pytania o przyszłość pracy w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji. Czy roboty zastąpią kucharzy, mechaników czy instalatorów? Według najnowszych badań AI w 90% przypadków będzie jedynie wspierać naszą pracę, zwiększając produktywność, a najmniej podatne na „przejęcie” przez algorytmy są właśnie zawody techniczne i rzemieślnicze. Potwierdził to Cechmistrz Cechu Rzemiosł Różnych Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Pleszewie, Sławomir Pisarski.
- Już teraz klienci sprawdzają kosztorysy u algorytmów, ale to rzemieślnik musi finalnie położyć instalację czy wybudować dom. AI nie zbuduje nam dachu nad głową. Nikt nie zastąpi tych rąk i umiejętności. Kiedy zostawałem członkiem Cechu, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Przynależność była obowiązkowa, więc zrzeszaliśmy prawie 800 zakładów, ale szkoliliśmy wtedy zaledwie około 250 uczniów. Dziś, mimo że członkostwo jest dobrowolne i mamy około 150 zrzeszonych rzemieślników, kształcimy aż 115 uczniów. To pokazuje, że obecna struktura jest znacznie korzystniejsza i efektywniejsza. Choć po 1989 roku zniesiono przymus zrzeszania się, co wywołało sporo dyskusji, uważam, że bycie częścią takiej struktury jak Cech czy Izba Gospodarcza jest po prostu właściwe. To tutaj tworzymy wspólnotę, wspieramy się i budujemy przyszłość zawodu. Dlatego zachęcam młodych przedsiębiorców: wstępujcie do cechu. Pamiętajcie, że to właśnie rzemieślnicy zrzeszeni w naszej organizacji mają prawo i przywilej szkolenia kolejnych pokoleń uczniów - podkreślał Sławomir Pisarski.
Współpraca idealna
Kluczem do sukcesu lokalnego rzemiosła jest według Iwony Kałużnej, dyrektor ZSU-G w Pleszewie, ścisła współpraca szkoły z rzemieślnikami oraz innowacyjne podejście do organizacji nauki.
- Dobre przygotowanie pracownika nie jest możliwe bez praktyki w realnych, rzeczywistych warunkach. Systemowo szkoła branżowa opiera się na proporcjach pół na pół: 50% teorii i 50% praktyki. My jednak poszliśmy o krok dalej, wprowadzając unikatowy w skali kraju system kształcenia dualnego w formule „tydzień na tydzień” – tłumaczyła dyrektor.
Jako publiczna szkoła samorządowa pleszewska placówka jest pod tym względem pionierem.
- To nasz ukłon w stronę pracodawców, ale przede wszystkim ogromny atut dla uczniów. Szkoła branżowa szkoli krótko i konkretnie - w trzy lata. Nasi absolwenci trafiają na rynek pracy o rok lub dwa lata szybciej niż ich rówieśnicy z innych typów szkół. Co najważniejsze: oni nie muszą uczyć się wszystkiego od podstaw. Znają już relacje pracownicze, zasady obsługi klienta i organizację firmy. Wychodzą ze szkoły z gotowym stażem pracy i kompetencjami, które pozwalają im błyskawicznie odnaleźć się w zawodzie lub sprawnie przekwalifikować.
Liczą się kompetencje
O tym, jak wygląda droga od ucznia do mistrza, opowiadali praktycy. Artur Kowalski, dyrektor Centrum Kształcenia Zawodowego w Pleszewie, wskazywał, że aktualnie to człowiek jest w centrum, a technologia jedynie go wspomaga.
- Standardem staje się wielozawodowość. Musimy dziś przewartościować myślenie o edukacji. Żyjemy w czasach krótkich cykli kształcenia, które muszą błyskawicznie odpowiadać na zmiany rynkowe. Choć rzemiosło to solidne fundamenty, to nawet tutaj technologia wymusza ciągłe przekwalifikowanie. Statystyki są nieubłagane: współczesny pracownik zmieni fach średnio trzy lub cztery razy w ciągu życia. To już standard. Dziś nie patrzymy już tylko na sztywne ramy zawodu, ale na konkretne kompetencje i kwalifikacje, które reagują na bieżące potrzeby – tłumaczył Artur Kowalski.
I wskazywał, że dziś młodzi ludzie, w tym uczniowie techników i pracownicy młodociani, coraz częściej robią po dwa kierunki naraz lub kończą dodatkowe kursy zawodowe.
- Mamy nawet rekordzistę, który w pięć lat zdobył kwalifikacje w pięciu zawodach! To dowód na to, że młodzież rozumie nowe realia, ale by za nimi nadążyć, potrzebujemy silnego wsparcia systemowego, bo technologia pędzi do przodu – mówił Artur Kowalski.
Nowoczesny warsztat to nie tylko praca fizyczna
Głos zabrali także przedsiębiorcy: Przemysław Wroński z firmy Kotłospaw w Pleszewie oraz Oskar Wojtkowiak specjalista nowoczesnych instalacji sanitarnych, którzy na co dzień mierzą się z realiami rynku. Panowie podkreślali, że nowoczesny warsztat to nie tylko praca fizyczna, ale ciągłe szkolenia i bycie na bieżąco z technologią.
- Chciałbym od razu obalić mit o brudnym kotlarstwie, kojarzonym z młotami i hałasem. To już zupełnie inna branża. Dziś stawiamy na nowoczesne technologie i park maszynowy sterowany numerycznie. W takim zakładzie jak nasz potrzebni są przede wszystkim wykwalifikowani operatorzy maszyn CNC. Tradycyjne rzemiosło przeszło całkowitą metamorfozę – tłumaczył Przemysław Wroński.
Z kolei Oskar Wotkowiak dodawał.
- Dziś nasza branża to potężna gama nowoczesnych systemów: wentylacja, rekuperacja, klimatyzacja czy fotowoltaika. To dziedziny na pograniczu mechaniki i elektryki. Prawdziwą barierą pozostaje czysta praca fizyczna. Młodzi ludzie nie chcą wykonywać pracy, która wymaga wysiłku – mówił.
„Szukajcie pasji w rzemiośle”
Świadectwem tego, że rzemiosło może być drogą do wielkich sukcesów, była wypowiedź Eryka Rewersa, wicemistrza Polski i absolwenta pleszewskiego ZSU-G. Młody kucharz szczerze przyznał, że praca w gastronomii wymaga wyrzeczeń.
- Gastronomia to wymagający zawód, który kojarzy się głównie z pracą w weekendy. Dla wielu młodych to bariera, bo przecież weekend kojarzy się z odpoczynkiem i imprezami. Wybierając ścieżkę kucharza, kierowałem się jednak wyłącznie pasją. Gotowanie z rodzicami i babcią od najmłodszych lat sprawiło, że nie chciałem tylko "odbębnić" szkoły, ale realnie się rozwijać – mówił młodych kucharz i dodawał. - Muszę tu pochwalić pleszewską szkołę branżową. Swoją edukację zacząłem w innym mieście, ale tam skupiano się niemal wyłącznie na teorii. W Pleszewie zyskałem przestrzeń do rozwoju – brałem udział w licznych turniejach i konkursach. Dzięki temu wsparciu znalazłem się w gronie dwunastu najlepszych młodych kucharzy w regionie zakwalifikowanych do EuroSkills. Nie zamierzam się zatrzymywać. Moim rówieśnikom życzę, aby szukali w rzemiośle pasji, a nie tylko najprostszej drogi do dyplomu. Warto się dokształcać w tym, co się naprawdę kocha.
Odczarować rzemiosło
Debata w Cafe Vogt, prowadzona przez Piotra Janiaka, dyrektora PUP w Pleszewie i Lucynę Roszak kierownik Powiatowej Świetlicy Środowiskowej, pokazała jedno: rzemiosło przeżywa renesans. Fach w ręku przestał być „planem awaryjnym”, a stał się świadomym i prestiżowym wyborem zawodowym, który w dobie cyfryzacji oferuje stabilność, jakiej nie dają zawody czysto teoretyczne.
Jednak, aby ten pozytywny trend się utrzymał, sama szkoła i nowoczesny zakład pracy to za mało.
Podczas dyskusji wielokrotnie podkreślano, że kluczowa rola spoczywa na barkach rodziców. To ich wsparcie i akceptacja są pierwszym sygnałem dla młodego człowieka, że wybór szkoły branżowej czy technikum to powód do dumy, a nie niższych aspiracji. Pokazywanie dzieciom, że bycie mistrzem w konkretnym fachu – od nowoczesnego instalatora po wybitnego kucharza – to bezpieczny i dochodowy pomysł na życie, jest fundamentem budowania nowoczesnego społeczeństwa.
Obok rodziców, drugim filarem mądrych wyborów są doradcy zawodowi. Ich rola w nowoczesnym systemie edukacji jest nieoceniona – to oni pomagają młodym ludziom odkryć predyspozycje, których często sami u siebie nie dostrzegają. Dzięki ich wsparciu proces rekrutacji do szkół zawodowych staje się bardziej precyzyjny, a uczniowie tacy jak Eryk Rewers trafiają tam, gdzie ich pasja może zamienić się w rzemieślnicze mistrzostwo.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.