Reklama

Reklama

Koniec ery Macieja Dolaty w LKS-ie Gołuchów. Szkoleniowiec zrezygnował

Opublikowano: ndz, 19 gru 2021 17:07
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Maciej Dolata zrezygnował z funkcji trenera IV-ligowego LKS-u Gołuchów. Pracę w Gołuchowie rozpoczął 18 grudnia 2017 roku i dokładnie po czterech latach powiedział „pas”.

Reklama

Maciej Dolata przed czterema laty zastąpił na stanowiska pierwszej drużyny LKS-u Gołuchów Damiana Barasa. Wówczas gołuchowianie znajdowali się w tabeli na siódmym miejscu z dorobkiem 25. punktów w 17. grach. Wiosną już pod wodzą nowego szkoleniowca LKS wywalczył 29 punktów w 13. występach i przesunął się w tabeli na piątą pozycję, gwarantującą awans do zreformowanej IV ligi. W kolejnych sezonach LKS zajmował szóstą lokatę (2018/2019), pierwszą (2019/2020) oraz trzecią (2020/2021). Na półmetku obecnych rozgrywek gołuchowska drużyna, pomimo sporych problemów kadrowych, plasuje się na piątej pozycji.

Dorobek Macieja Dolaty w rozgrywkach IV ligi zamknął się 50 zwycięstwami (tyle właśnie lat liczy sobie szkoleniowiec), 17 remisami i 19 porażkami. LKS Gołuchów wywalczył ponadto Okręgowy Puchar Polski, pokonując w finale 3:0 Jarotę Jarocin. Tę samą, do której przechodzi właśnie najlepszy trener w blisko 30-letniej historii gołuchowskiego futbolu.

- Przyszedł taki moment, gdy człowiek na pewne rzeczy zaczyna patrzeć troszeczkę inaczej. Ja również znalazłem się w takim momencie, gdzie wspólnie z zarządem, a przede wszystkim piłkarzami zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Sportowo ten klub poszedł do przodu, organizacyjnie też zrobiliśmy ogromny postęp. Pamiętam, gdy wchodziłem do klubu na pierwszy trening, jak mi Adam pokazał pomieszczenia, w którym przebierają się trenerzy, to tak trochę zwątpiłem. Dzisiaj naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Te cztery lata, które spędziłem w klubie, to były moje jedne z najlepszych lat jeśli chodzi o pracę trenerską. Z zespołu, który na początku walczył o tę nową IV ligę, staliśmy się zespołem, który do dnia dzisiejszego rozdaje karty w IV lidze. Zrobiliśmy awans do III ligi. To, że nam nie było dane grać w tej III lidze, to już nie moja kwestia. Zdobyłem też z chłopakami Okręgowy Puchar Polski. Tych sukcesów było co niemiara. Przydarzył się okres trudniejszy pod koniec tego sezonu, gdzie borykaliśmy się z wieloma problemami, przede wszystkim kadrowymi, ale myślę, że zespół jest w godnym miejscu. Te 35 punktów plus piąte miejsce, do tego drugie miejsce w klasyfikacji Pro-Junior, dające duże szanse, by powalczyć o gratyfikację pieniężną z Polskiego Związku Piłki Nożnej, pozwoliły mi podjąć taką decyzję, a nie inną. Te sprawy osobiste, o których gdzieś klub pisze na stronie, to dotyczą przede wszystkim kwestii czasu, który poświęcałem na dojazd. Mam obowiązki jako dziadek, więc generalnie przyszedł taki moment na podejmowanie trudnych decyzji. A że jest to moment dla mnie bardzo dobry, bo nie zostawiam klubu gdzieś tam na 16. czy 18. miejscu, ale zostawiam go w ścisłej czołówce, to jest o tyle łatwiej. Pojawiła się dla mnie propozycja dalszego rozwoju. To nie jest tak, że ktoś w Gołuchowie nadepnął mi na piętę. W życiu życzyłbym sobie , aby każdy spotykał na swojej drodze takich ludzi, jakich ja spotkałem, bo nie mogę nic złego powiedzieć, jeśli chodzi o wszystkie kwestie. Pełen profesjonalizm. Zawsze mówiłem, że LKS Gołuchów nie jest może potężnym klubem, ale jest to klub, który jest prowadzony jak rodzina i to te cztery lata pokazały. Pojawiła się propozycja pracy na miejscu. Otrzymałem propozycję pracy z juniorem starszym w Jarocie Jarocin. Do tego pojawiła się sytuacja, że asystent, który pracował przy pierwszym zespole, złożył rezygnację. Pojawiła się możliwość połączenia tych dwóch ról – pracy przy pierwszym zespole i z drużyną młodzieżową. Stwierdziłem, że jest to kolejne wyzwanie, bo jest możliwość wykazania się na trochę innym poziomie. Te cztery lata w Gołuchowie były cudowne. Jeszcze raz, wykorzystując możliwość przekazania tego na forum zpleszewa.pl, wszystkim dziękuję - piłkarzom, zarządowi, kibicom, a największe słowa podziękowania kieruję do kierownika Adama Dymnego, z którym stworzyliśmy fajny duet – przekazał Maciej Dolata.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.