Przed meczem trudno było wskazać faworyta. W poprzednim sezonie bezpośrednie starcia obu drużyn kończyły się remisami, a w bieżących rozgrywkach zarówno Gołuchowianie, jak i Gostynianie zgromadzili po 18 punktów, sąsiadując ze sobą w tabeli. LKS przystępował do spotkania po zwycięstwie 2:1 nad Avią Kamionki, natomiast Kania chciała zrehabilitować się za wysoką porażkę 2:5 z Polonią Golina.
Pierwsza połowa nie przyniosła goli, choć okazji do ich zdobycia nie brakowało. Gospodarze mogli objąć prowadzenie za sprawą Damiana Spaleniaka, który uderzył pod poprzeczkę. Norbert Mazurek popisał się jednak świetną interwencją, przenosząc piłkę nad bramką. Nieco później bramkarz Kani ponownie stanął na wysokości zadania. Tym razem obronił strzał Marcina Wandzla, a następnie poradził sobie również z dobitką głową Dawida Głowackiego.
Goście także potrafili zagrozić bramce LKS-u. Borys Borowiec oddał groźny strzał, który odbił Michał Stefaniak. W innej sytuacji ten sam zawodnik był bliski szczęścia, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zablokował Marcin Wandzel.
Po przerwie oba zespoły nadal szukały swoich szans, a walka o każdy metr boiska nie ustępowała. Przełom nastąpił w 69. minucie. Alan Jankowiak uderzył z rzutu wolnego, a piłka trafiła w rękę Karola Latuska, stojącego w murze. Sędzia wskazał na jedenasty metr, co wywołało protesty gospodarzy. Zdaniem wielu obserwatorów do zagrania doszło przed linią pola karnego, a poza tym zawodnik zasłaniał ręką twarz, nie powiększając nienaturalnie obrysu swojego ciała.
Błażej Danielczak wykorzystał „jedenastkę” i wyprowadził Kanię na prowadzenie. Stracony gol wyraźnie podciął skrzydła miejscowym, którzy nie zdołali już skutecznie odpowiedzieć. Dziesięć minut później goście zadali kolejny cios. Po dośrodkowaniu Błażeja Danielczaka z rzutu wolnego Jędrzej Wosiak strzałem głową ustalił wynik spotkania na 2:0.
– To było bardzo wyrównane spotkanie. Powiedziałem nawet chłopakom w szatni, że jest dobra energia i że w pierwszej połowie to my mieliśmy przewagę. Druga połowa również była wyrównana, dużo walki i ten głupi rzut karny. Z naszej perspektywy trudno to jednoznacznie ocenić, ale wydaje się, że ta sytuacja miała miejsce poza polem karnym. Sędzia odgwizdał zagranie ręką i uznał, że doszło do niego w polu karnym. Po tej decyzji mecz praktycznie się skończył. Bramka na 0:1 totalnie nas zabiła – ocenił Dawid Kuczyński, trener LKS-u Gołuchów.
LKS GOŁUCHÓW – KANIA GOSTYŃ 0:2 (0:0)
BRAMKI
0:1 – Błażej Danielczak (70’, rzut karny)
0:2 – Jędrzej Wosiak (80’, głową)
SKŁAD
LKS Gołuchów: Michał Stefaniak, Mikołaj Wyborny, Marcin Wandzel, Bartosz Wojtczak Ż, Łukasz Śmiatacz (84’ Gabriel Baszczyński), Jakub Sobczak (46’ Remigiusz Pastucha Ż), Karol Latusek Ż (76’ Mateusz Marciniak), Jakub Kieliba, Dawid Głowacki (68’ Wojciech Kidoń), Damian Spaleniak (62’ Antoni Maciaszek), Piotr Dolata (89’ Bartłomiej Mielcarek)
Komentarze (0)