W najbliższych tygodniach na ulicach części wielkopolskich miejscowości ponownie pojawią się charakterystyczne samochody Google wyposażone w kamery na dachu. Ich zadaniem będzie wykonanie nowych zdjęć do usługi Google Street View, dzięki czemu zaktualizowane zostaną widoki ulic dostępne w Mapach Google.
Nie tylko samochody. Google korzysta także z trekkera
Street View pozwala użytkownikom obejrzeć panoramy ulic w wielu miastach na całym świecie. To wygodne narzędzie, które umożliwia sprawdzenie wyglądu miejsca przed podróżą lub wirtualne zwiedzanie odległych zakątków globu. Większość zdjęć powstaje podczas przejazdów specjalnie wyposażonych samochodów, jednak Google korzysta także z tzw. trekkera – przenośnego zestawu kamer noszonego jak plecak lub montowanego m.in. na motocyklu, skuterze śnieżnym czy pojeździe terenowym. Dzięki temu można fotografować miejsca niedostępne dla samochodów, takie jak wąskie uliczki czy górskie szlaki, w tym okolice Machu Picchu.
Usługa Google Street View została uruchomiona w 2007 roku. Początkowo obejmowała zaledwie pięć miast w Stanach Zjednoczonych, jednak z czasem rozszerzono ją na kolejne kraje. W rozwijaniu bazy zdjęć uczestniczą również użytkownicy, którzy mogą dodawać własne panoramy miejsc, których nie sfotografowały pojazdy Google.
Te miasta odwiedzą samochody Street View
Do jakich wielkopolskich miast zawita wkrótce charakterystyczny samochód? Google podaje, że do końca października odwiedzi:
- Chrzypsko Wielkie,
- Pniewy,
- Poznań,
- Szamotuły,
- Wronki.
– Zawsze podajemy konkretne miasta, ale możemy fotografować również mniejsze miejscowości w okolicy – informuje Google.
Jak powstają zdjęcia Street View?
Ciekawe są kulisy pracy nad odzwierciedleniem rzeczywistości w mapach.
– Aby dopasować każde zdjęcie do jego geograficznego położenia na mapie, łączymy sygnały z czujników na samochodzie, które zbierają dane o lokalizacji GPS, prędkości oraz kierunku jazdy. Pozwala nam to odtworzyć dokładną trasę przejazdu, a w razie potrzeby również przechylić i wyrównać zdjęcia. Aby uniknąć luk w zdjęciach sferycznych, sąsiadujące ze sobą aparaty wykonują częściowo nakładające się zdjęcia, które później „zszywamy” w jeden obraz obejmujący 360 stopni. Następnie stosujemy specjalne algorytmy do przetwarzania zdjęć, które pozwalają zminimalizować widoczność „szwów” i utworzyć płynne przejścia – czytamy na stronie usługi.
Komentarze (0)