Młoda mama walczy z nowotworem. Pomóżmy jej zwyciężyć!

Opublikowano:
Autor: Redakcja

Młoda mama walczy z nowotworem. Pomóżmy jej zwyciężyć! - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości

Anna Szymanowska-Jeske ma 35 lat. Jest mamą dwóch uroczych dziewczynek i żoną strażaka z pleszewskiej komendy. Walczy z agresywnym chłoniakiem z rozlanych komórek typu B i zatorowością płucną. Pomóc może jej bardzo droga terapia. Jej koszt wyceniono na 1,5 mln zł!

 

 

- Mam na imię Ania, jestem żoną i matką dwóch cudownych córek - Ola ma dopiero 1,5 roczku, Iga 4 latka. Zachorowałam na złośliwy nowotwór, który chce moim dzieciom zabrać mamę… Nie mogę mu na to pozwolić! Lekarz powiedział, że ratunkiem dla mnie jest terapia CAR T-Cell. Bardzo droga, nierefundowana… Z całego serca proszę o pomoc. Nie mogę umrzeć, nie teraz…  - apeluje pani Ania. 

 

Dlatego zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc w zebraniu 1,5 miliona złotych. To cena za moje życie. Te środki są niezbędne do walki z agresywnym chłoniakiem z rozlanych komórek typu B oraz zatorowością płucną. 

 

Aktualnie poddawana jestem chemioterapii. Po czterech cyklach chemii wynik PET (to badanie umożliwiające lokalizację ogniska pierwotnego nowotworów, oceny ich zaawansowania, ewentualnie ocenę wznowy procesu chorobowego) jest dodani. Po niekorzystnym wyniku lekarz zdecydował o zmianie chemii, bo pomimo przyjmowanych dawek chłoniak nadal jest aktywny. Nadal czyha na moje życie, nie odpuszcza…

 

Pierwsze objawy choroby były bardzo nietypowe:

Po drugim porodzie bardzo ciężko dochodziłam do siebie. Przejście 5 metrów było dla mnie wyzwaniem. Pierwsza diagnoza związana była z powrotem gospodarki hormonalnej po ciąży. Dolegliwości takie jak nocne poty, niepokój czy kołatanie serca nie mijały. Codzienne funkcjonowanie stało się na tyle uciążliwe, że opieka na dwojgiem maleńkich dzieci stała się właściwie niemożliwa. 

 

Przełomowa okazała się wizyta u kardiologa. Badanie ECHO serca wykazało zatorowość płucną oraz masę na śródpiersiu. Wiedziałam już, że jest bardzo źle... Bezpośrednio z gabinetu lekarskiego zabrano mnie do szpitala w Lesznie. Mój stan pogarszał się z każdą chwilą. W końcu przyszła diagnoza, która była jak cios prosto w serce - chłoniak! Odebrało mi mowę, przestałam czuć grunt pod stopami. Śmiertelna choroba, teraz gdy moje córeczki są takie malutki, tak bardzo potrzebują mamy… 

O POMOC DLA PANI ANI APELUJĄ RÓWNIEŻ KOLEDZY JEJ MĘŻA. PLESZEWSCY STRAŻACY.

Ania jest żoną Arka - naszego kolegi, strażaka z Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej w Lesznie, który pełni służbę w tutejszej komendzie nieprzerwanie od 01.10.2006 r. Arek chętnie podnosił swoje kwalifikacje zawodowe aby zawsze być gotowym do niesienia pomocy innym oraz walki o ich życie i dobytek. Teraz sami potrzebują pomocy aby móc rodzinnie wychować swoje dwie córeczki. Ania zachorowała na złośliwy nowotwór - agresywny chłoniak z rozlanych komórek typu B oraz zatorowość płucną. Ratunkiem na powrót do normalności i walki o życie Ani jest terapia CAR T-Cell, niezwykle kosztowna i nierefundowana. W związku z powyższym apelujemy do wszystkich ludzi dobrego serca o pomoc w walce o lepsze jutro dla Ani, Arka Oli i Igi. To nasz obowiązek by pomóc komuś, kto przez 14 lat pomagał innym. Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy.

 

CHCESZ POMÓC? PRZEKAŻ WPŁATĘ NA LECZENIE PANI ANI.  ZBIÓRKA PROWADZONA JEST NA STRONIE siepomaga.pl.  KILKNIJ TUTAJ 

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo