Dla wielu kierowców montaż haka holowniczego kończy temat. Niezależnie od tego, czy zamontowaliśmy go sami w garażu, czy zrobiliśmy to w profesjonalnym warsztacie, prawdziwe schody zaczynają się po podpięciu elektryki. Przepisy są tutaj bezwzględne: na legalizację nowego elementu mamy równo 30 dni.
Pierwszym krokiem musi być wizyta na stacji kontroli pojazdów, gdzie diagnosta sprawdzi homologację i instalację. Dopiero z jego zaświadczeniem należy udać się do Wydziału Komunikacji po oficjalny wpis w dokumentach.
Co jeśli zignorujemy ten obowiązek? Policjant, który podczas kontroli ujawni brak adnotacji w systemie, od razu wypisze mandat w wysokości 500 zł. Na tym jednak nie koniec koszmaru – mundurowi elektronicznie zatrzymają dowód rejestracyjny i wydadzą bezwzględny zakaz dalszej jazdy z przyczepą. Dla spakowanej rodziny oznacza to przymusowy i bardzo stresujący postój.
Polacy nagminnie łamią ten przepis
Prawdziwa lawina kar rusza jednak wtedy, gdy na hakach lądują platformy do przewozu jednośladów. To właśnie podczas letnich wyjazdów Polacy masowo łamią prawo, zasłaniając tylne numery rejestracyjne. Zgodnie z przepisami, zapewnienie pełnej czytelności tablic to święty obowiązek kierowcy.
500 zł i 8 punktów karnych - to kara za ukrycie tablicy za rowerami lub konstrukcją bagażnika. Dokładnie tyle samo zapłacimy za desperackie próby przeniesienia rejestracji w inne, nieprzeznaczone do tego konstrukcyjnie miejsce. Najpoważniejsze sankcje grożą kierowcom, którzy wykazują się zgubną pomysłowością i zdejmują tablicę z klapy bagażnika samochodu, aby przełożyć ją na stelaż rowerowy.
Dla policji taki manewr oznacza, że sam samochód porusza się... bez wymaganej tablicy. W świetle prawa jest to równoznaczne z brakiem dopuszczenia pojazdu do ruchu. W takim przypadku mundurowi nie znają litości: Kara finansowa rośnie w mgnieniu oka i może wynieść od 1500 do nawet 5000 zł, a kierowca natychmiast żegna się z dowodem rejestracyjnym.
Jak legalnie i bezpiecznie wyjechać na urlop?
Wszystkich tych nerwów i gigantycznych strat finansowych można uniknąć w banalny sposób. Zamiast ryzykować i kombinować na własną rękę, wystarczy przed wyjazdem złożyć w urzędzie wniosek o wydanie dodatkowej, trzeciej tablicy rejestracyjnej przeznaczonej specjalnie na bagażnik rowerowy.
Warto też pamiętać, że jeśli zamiast jednośladów zamierzamy ciągnąć klasyczną przyczepę towarową lub kempingową, ona sama musi przejść pełny i całkowicie niezależny proces rejestracji.
Komentarze (0)