Dzisiaj Światowy Dzień Przywracania Czynności Serca.
Nie możemy się bać udzielać pomocy - apeluje ratownik medyczny Dominik Kołaski.
Nagła zatrzymanie krążenia to główna przyczyna zgonów na całym świecie. W samym powiecie pleszewskim co roku szacunkowo umiera z tego powodu ok. 100 osób.
Według Europejskiej Rady Resuscytacyjnej, gdyby więcej osób umiało udzielać pierwszej pomocy w nagłym zatrzymaniu krążenia, to 100.000 osób rocznie w Europie mogłoby żyć.
Jednak tylko niewielki odsetek osób poza szpitalem, otrzymuje pomoc wystarczająco szybko - mówi Dominik Kołaski.
W Światowym Dniu Przywracania Czynności Serca warto właśnie uświadomić sobie, że szybka reakcja oraz dobra ocena sytuacji pozwoli zwiększyć szanse poszkodowanego na przeżycie. Cała kampania jest odpowiedzią na Deklarację Parlamentu Europejskiego z 2012 roku. Od tej pory, co roku, podejmowane są akcje edukacyjne i informacyjne o udzielaniu pierwszej pomocy. Ich celem jest popularyzacja wiedzy na temat zasad jej udzielania w stosunku do osoby, u której wystąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. Resuscytacja podjęta natychmiast i użycie defibrylatora w przeciągu pięciu minut zwiększa szansę przeżycia nawet do 70%. Życie drugiej osoby jest w naszych rękach. Samo wezwanie pogotowia w tym przypadku takiej osoby nie uratuje
mówi ratownik medyczny Dominik Kołaski.
Co roku w szkołach ratownicy organizowali akcję bicia rekordu Guinnessa w Pierwszej Pomocy. Tym razem miało to miejsce na pleszewskim basenie. Zadanie polegało na przepłynięciu 25 m i uciskaniu klatki piersiowej fantoma przez minutę, wykonywane jw sztafetach przez 30 minut.
Uratowanie komuś życia - to uczucie bezcenne. Wielka satysfakcja i radość. Łza w oku się kręci. Wtedy dzieje się coś niesamowitego. To co robimy - ma sens. Czujesz, że jesteś potrzebny -
podkreśla ratownik medyczny Dominik Kołaski.