Reklama

Zabił byłą partnerkę, a potem miał popełnić samobójstwo. Zbrodnia wstrząsnęła Jarocinem

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Zaatakował byłą partnerkę przed blokiem. Ciosy okazały się śmiertelne. - Głowę miała roztrzaskaną. Była masa krwi - mówi jedna z osób pracujących na miejscu zdarzenia. Motyw? Sprawca po zdarzeniu uciekł i - jak wskazują ustalenia śledczych - popełnił samobójstwo.

- Jesteśmy wstrząśnięci. 57 lat, to jest kobieta do życia, a nie do piachu - mówi w rozmowie z portalem mieszkanka osiedla.

Wielu sąsiadów nie dowierza w to, co się stało. 

Przed blokiem w Jarocinie zaatakował byłą partnerkę   

Wioletta wyszła z bloku przed 4 nad ranem. Wybierała się do pracy - prawdopodobnie - w ochronie pod Poznaniem. Mieszkała na parterze. Budynek ma dwie klatki schodowe. Wyjścia są zadaszone, oświetlenie w podwórzu jest słabe. Kobieta skierowała się w lewo. To tam musiał czekać sprawca. Zaatakował - jak ustalili śledczy - tępokrawędzistym narzędziem. Celował w głowę... Ktoś usłyszał szamotaninę. 

- Policja została poinformowana o bójce pod blokiem na Al. Niepodległości w Jarocinie. Ze zgłoszenia wynikało, że mężczyzna bije kobietę. Gdy zajechali na miejsce kobieta leżała na ulicy, z urazem głowy - informuje asp. sztab. Agnieszka Zaworska, oficer prasowy KPP w Jarocinie.

Policjanci próbowali reanimować 57-latkę. 

Na ratunek dla jarocinianki było za późno    

Ciosy okazały się jednak śmiertelne. 

 
- Mieliśmy zgłoszenie, że jedziemy do pobicia. Jak zajechaliśmy, to ta pani już nie żyła. Policjant próbował ją reanimować, ale ona już nie żyła. Głowę miała roztrzaskaną. Była masa krwi. Nie wiem, czym ją uderzył. Ale to była jakaś siekiera, maczeta - ocenia jeden z ratowników pracujących na miejscu tragedii.

Policjanci zabezpieczyli zwłoki kobiety. Przeprowadzono oględziny oraz zabezpieczono monitoring. Mundurowi rozpoczęli obławę za podejrzewanym o zabójstwo.
 

- Ten materiał pozwolił funkcjonariuszom policji, działającym na polecenie prokuratora, na prowadzenie dalszych czynności - tj. wytypowanie osoby, która mogłaby mieć związek z tym zdarzeniem. W toku oględzin ujawniono, że pokrzywdzona doznała obrażeń okolicy głowy, zadanych przy użyciu tępokrawędzistego narzędzia z dużą siłą - informuje prokurator Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim.

Od razu podejrzenia padły na mężczyznę, z którym niegdyś spotykała się ofiara.  

Podejrzewany 60-latek znaleziony martwy pod Poznaniem   

Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Prawdopodobnie samochodem dotarł pod Poznań, gdzie mieszkał. Nieoficjalnie wiadomo, że były to Pobiedziska. To tam miał popełnić samobójstwo. Kiedy do drzwi jego domu zapukali policjanci 60-latek już nie żył.   

 - Okoliczności jego śmierci mogą wskazywać na śmierć samobójczą - dodaje śledczy.

Prokurator Rejonowy w Jarocinie zarządził przeprowadzenie dwóch sądowo-lekarskich sekcji zwłok: kobiety i mężczyzny. 
 

- To pozwoli na ustalenie mechanizmu, jak również obrażeń i ewentualne dopasowanie ich do przedmiotów, które zostały zabezpieczone w podpoznańskiej miejscowości - mówi prokurator.  

Sąsiedzi: Była nachodzona przez mężczyznę       

Dlaczego 60-latek zaatakował jarociniankę? Motywy sprawcy mogą ustalić śledczy. Pytanie, czy nie zabrał tajemnicy do grobu.   

Sąsiedzi mówią, że kobieta była wcześniej nachodzona przez "jakiegoś mężczyznę". Czy był nim zabójca?

Część sąsiadów nigdy nie widziała mężczyzny na osiedlu. Ale współmieszkańcy 57-latki kojarzą fakty. 

- Byłam kilkukrotnie wcześniej budzona w nocy, żebym otworzyła, bo on "chce wejść do pani do Wioli" - przypomina sobie jedna z lokatorek. - Potem słyszałam trzaskanie w jej okno. Nawet założyła sobie roletę i potem tego walenia nie było słychać - dodaje.

Hałasy obudziły ją i dzisiejszej nocy. 

- Obudziłam się po godzinie 3.00. Usłyszałam hałas. Nigdzie tego nie zgłaszałam, bo tutaj mieszka taki starszy pan, który ma 97 lat i krzyczy w nocy przez sen. Myślałam, że to on - dodaje lokatorka.

Po kilku minutach kobieta usłyszała policyjne sygnały. Pod blok zaczęły przyjeżdżać kolejne radiowozy, pogotowie ratunkowe, straż pożarna.

- Wszystko było oświetlone. Nawet otworzyłam okno. Wtedy jeden z panów nawet krzyknął na mnie: „Proszę zamknąć okno”, a ja tylko z tych nerwów chciałam się zapytać: „Co tutaj się dzieje” - mówi. 

Lokatorzy: To była życzliwa i spokojna kobieta  

Rodzina nieżyjącej kobiety i ona sama cieszy się dobrą opinią.

- Ta są spokojni, bardzo życzliwi ludzie - mówi jedna z lokatorek.

Zamordowana miała dwójkę już dorosłych dzieci. Doczekała się również wnuków.  

Wszystkim żal jest także matki nieżyjącej kobiety.

- Ona ma 81 lat. Nie wiem, jak to przeżyje. To jest okropne. Niecałe dwa lata temu pochowała syna. Nie ma nic gorszego jak rodzic chowa dziecko - ubolewa kobieta. 
 

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się.      

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy