Urodziła się 10 sierpnia 1940 roku. - Mieszkaliśmy w Macewie na tzw. „dołku” - wspomina pani Maria. Wojna rozpoczęła się dla niej, gdy nie miała jeszcze nawet dwóch miesięcy.
- 2 października rozpoczęły się wysiedlenia. Nasi sąsiedzi wyjechali wcześniej - znam to wszystko z opowieści mojej mamy. Gdy przyszli Niemcy ojca akurat nie było w domu, mama była sama. Kazali jej wyjść - tak jak stała - opowiada. - Byłam maleńka, dopiero co się urodziłam. Mama prosiła, żeby mogła wziąć choć jakąś poduszkę dla mnie. Krzyczeli tylko, że nie takie przywileje dla „polskiej świni”… Ostatecznie rzucili jakiś becik - wspomina kobieta.
Komentarze (0)