Burza wokół planowanych zmian w ustawie o pomocy społecznej. Posłowie domagają się wyjaśnień
Planowana nowelizacja ustawy o pomocy społecznej wywołała duże kontrowersje. Największe dotyczą dzieci z niepełnosprawnościami, które od nowego roku mają nie być kierowane do domów pomocy społecznej. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach procesu tzw. deinstytucjonalizacji dąży do tego, aby otrzymały one potrzebne wsparcie w domu, w swoim środowisku. Jeśli biologiczni rodzice nie będą mogli zająć się dzieckiem, trafi ono do rodziny zastępczej.
- Nasze ministerstwo reformuje też ustawę o pieczy zastępczej, właśnie po to, żeby rodzin zastępczych było więcej i żeby każde dziecko w Polsce w przyszłości mogło liczyć na swój dom. Jeśli nie ma innej możliwości konieczna jest opieka instytucjonalna. Dziś dziecko z niepełnosprawnością może trafić do dwóch różnych rodzajów „systemów”, „instytucji”. Jako ministerstwo przygotowaliśmy projekt ustawy, którego zadaniem jest to, by dzieci, które w przyszłości potrzebowały będą właśnie takiego wsparcia mogły je uzyskać w placówkach dedykowanych dzieciom - w placówkach opiekuńczo - terapeutycznych - mówi wiceminister - Katarzyna Nowakowska.
Brzmi dobrze. Tylko czy nie jest to wizja oderwana od rzeczywistości? Wątpliwości w tej sprawie mają nawet posłowie koalicji rządzącej.
- Proponowane zapisy zakładają, że DPS-y nie będą mogły przyjmować dzieci, dla nich będą tworzone RPOT-y. Po 18. roku życia dzieci będą przenoszone do DPS-ów. RPOT-y mają zapewnić lepszą rehabilitację i przygotować dzieci do samodzielnego życia. To, co świetnie działa na papierze, w systemie, w życiu nie zawsze się sprawdza - mówi Barbara Oliwiecka, kaliska posłanka. - Dom Chłopaków w Broniszewicach to dom, w którym chłopcy mogą mieszkać do końca swoich dni. Dom jest na zawsze. Nikt nie wystawia dzieci za drzwi, gdy zdmuchną 18 świeczek na torcie. Większość chłopaków nawet po najlepszej rehabilitacji nie będzie zdolna do samodzielnego życia. System nie radzi sobie z usamodzielnianiem zdrowych dzieci z pieczy zastępczej czy domów dziecka, a chce interweniować w coś, co w Domu Chłopaków działa - podkreśla.
- Nowe regulacje mogą ograniczyć funkcjonowanie Domu Chłopaków i doprowadzić do zamknięcia placówki. To budzi poważne wątpliwości, gdyż nie każde dziecko może funkcjonować bez opieki całodobowej, nie każda rodzina jest w stanie ją zapewnić. Złożyłem zapytanie poselskie w tej sprawie i domagam się natychmiastowych wyjaśnień - napisał w mediach społecznościowych.
„Nagle zawali się świat”
- Wiemy z opowieści innych sióstr, że często chłopcy w nowych miejscach nie byli w stanie się przystosować do nowego życia i bardzo szybko umierali, były też przypadki, że targnęli się na swoje życie. [...] Najbardziej chodzi tutaj o więzi. Dla dziecka z niepełnosprawnością, które jest niewidome, ma czterokończynowe porażenie mózgowe, to głos, który ono słyszy przy sobie sprawia poczucie bezpieczeństwa, zapach, który odczuwa stanowi o poczuciu bezpieczeństwa i nagle się świat zawala, bo jest w zupełnie nowych okolicznościach i skazane na poradzenie sobie - opowiadała siostra Eliza Myk w materiale Kanału Zero.
Temat po apelu dominikanek - pisaliśmy o nim TUTAJ - opublikowanym w mediach społecznościowych podjęły media ogólnopolskie. Co ciekawe dziennikarze Kanału Zero w Broniszewicach spotkali posła Marcina Józefaciuka, który do wyborów startował z list Koalicji Obywatelskiej, ale w listopadzie 2025 roku zrezygnował z członkostwa w klubie parlamentarnym.
- Rozumiem kierunek zmian, o którym dziś się mówi. Mniej dużych instytucji. Więcej życia w środowisku, bliżej społeczeństwa. To podejście wynika m.in. z Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami i jest wdrażane w wielu krajach. Ale po wizycie w Domu Chłopaków mam jedną, bardzo konkretną refleksję - ten system nie jest jednorodny. Są osoby, które mogą funkcjonować w mniejszych formach wsparcia, ale są też takie, które wymagają opieki 24 godziny na dobę, specjalistycznego sprzętu i zespołu ludzi. I właśnie dla nich takie miejsca jak Broniszewice pełnią ogromnie ważną rolę. W skali całego kraju mówimy o maksymalnie 2500 osobach w 36 placówkach. To niewielka grupa, ale o bardzo dużych potrzebach. Dlatego zamiast prostego „za” lub „przeciw” zmianom, warto postawić inne pytanie czy wprowadzając nowe rozwiązania, mamy już gotowe i sprawdzone alternatywy dla najcięższych przypadków? [...] Dzisiejsza wizyta pokazała mi jedno w takich miejscach nie rozmawiamy o systemie. Rozmawiamy o konkretnych ludziach i ich codziennym życiu. I to od tego trzeba zacząć każdą zmianę - podkreśla poseł.
Przypomnijmy, że w Domu Chłopaków w Broniszewicach mieszka blisko 70 niepełnosprawnych osób: dzieci, młodzież i dorośli. 37 z nich to osoby poniżej 18. roku życia. Najmłodszy podopieczny ma 2 lat, najstarszy 74.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.