Statuetki Bana Film Festiwal 2026 rozdane. Którzy reżyserzy zostali nagrodzeni? [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Statuetki Bana Film Festiwal 2026 rozdane. Którzy reżyserzy zostali nagrodzeni? [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Bartosz Grześkowiak | Opis: Piąta edycja Bana Film Festiwal (10-13 września) pokazała rosnące zainteresowanie imprezą - zwłaszcza wśród twórców.
Zobacz
galerię
49
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościZa nami 5. edycja Bana Film Festiwal. Do Pleszewa zjechali twórcy filmów krótkometrażowych z całego kraju. O tym, kto zgarnął nagrody, decydowała publiczność. Gościem specjalnym był Tomasz Gąssowski, który opowiedział o kulisach pracy nad „Wróblem”.
reklama

Piąta edycja Bana Film Festiwal (10-12 września) pokazała rosnące zainteresowanie imprezą - zwłaszcza wśród twórców. Wydarzenie utrzymuje swój kameralny charakter, gromadząc publiczność zaciekawioną światem produkcji filmowych i jego kulis. Dla autorów - studentów, świeżo upieczonych absolwentów czy twórców, którzy zdobywali doświadczenie poza szkołą filmową - pokaz na takim festiwalu to nie tylko szansa na cenny kontakt z odbiorcami, ale też okazja do nawiązania branżowych relacji. Wielu filmowców chciałoby przejść na kolejny etap i stworzyć swój wymarzony, pełnometrażowy debiut.

- Poziom jest wysoki. Polskie kino ma się coraz lepiej, przynajmniej to offowe, studenckie, jestem tym zbudowany - podkreślał Paweł Sarbinowski, dyrektor Bana Film Festiwal, kometując zgłoszenia do konkurs. 

reklama

Obalić mit złej macochy

Widzom najbardziej spodobał się film Adama Porębowicza - wielokrotnie nagradzanego niezależnego reżysera i scenarzysty urodzonego i tworzącego w Warszawie, absolwenta filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Autor krótkich form filmowych, eksperymentalnych, teledysków i produkcji telewizyjnych w Pleszewie zaprezentował „Macochę”. To historia 40-letniej Zuzy, która zaczyna nowy związek, stając się przybraną matką dla syna swojego partnera - Franka. Między bohaterami rodzi się silna więź, która zostaje z czasem przerwana. Fabuła inspirowana jest przeżyciami współscenarzystki, Doroty Chrobak.

- Dorota opowiedziała mi tę historię tak po prostu, na piwie. Zmiotło mnie emocjonalnie, poczułem, że to materiał na film. Dorota jest więc nie tylko scenarzystką, a po prostu bohaterką tego filmu - zdradzał w Pleszewie Adam Porębowicz. 

reklama

dalsza część tekstu pod zdjęciem

Na zdjęciu Adam Porębowicz

Zauważył, że rola macochy, kojarzy się powszechnie negatywnie, co wzmacnia wzór powielany w filmach czy książkach. 

- W naszej kulturze pokutuje mit macochy, którą wprowadzili bracia Grimm ponad 200 lat temu - mówił, dodając, że swoim dziełem chciał go przełamać. - To jest bardzo ciekawe, bo moje pokolenie jest pokoleniem patchworku, wielu z nas mam to doświadczenie. Nadal, gdy słyszy się to słowo - macocha - ono zawsze ma pejoratywne konotacje. Jednym z celów tego filmu było zdemitologizowanie tej funkcji, która jest najbardziej obciążoną funkcją w tej patchworkowej relacji, najbardziej niewdzięczną - tłumaczył autor.

reklama

W głównych rolach wystąpili Aleksandra Pisula i pięcioletni Aleksander Buczak. Casting trwał aż 9 miesięcy, ze względu na długie poszukiwanie chłopca. Owocne okazało się ogłoszenie opublikowane na grupach osiedlowych. 

- Często w filmach performance dziecięcy polega na recytowaniu wierszyków, ja nie chciałem iść w tę stronę, a znaleźć dziecko, które będzie naturalne, nie będzie się bało - tłumaczył Porębowicz. 

Zgodnie z prawem małoletni aktor nie może przebywać na planie filmowym dłużej niż 6 godzin. Ekipie udało wytworzyć się atmosferę skutkującą niezaplanowanymi emocjami, które emanują z ekranu. 

Dla niewidzialnych rodziców

W kategorii najlepsza fabuła zwyciężył kilkunastominutowy film „Marysi się waha”, który obrazuje starania młodej pary o dziecko i wiążące się z tym napięcie. Jego autorka Weronika Szendzielorz zadedykowała go „wszystkim niewidzialnym rodzicom”. Została zapytana, dlaczego zdecydowała się pokazać tak młodych ludzi walczących o potomstwo. 

reklama

- Niepłodość dotyka pary w różnym wieku. Zależało mi na reprezentacji młodszych osób - zaznaczała. 

Jest absolwentką arteterapii. Dużą, chociaż nie jedyną inspiracją były dla niej warsztaty arteterapeutyczne, które przeprowadziła w ramach licencjatu.

- Pracowałam z kobietami, które zmagały się z niepłodnością. Historie, które usłyszałam i siła tych kobiet popchnęły mnie do tego, żeby zrobić z tego obraz i historię, która bardzo często nie zostaje opowiedziana. Niepłodność jest tematem tabu. Uważam, że nagranie tego filmu było teraupetyczne również dla kobiet, z którymi wtedy pracowałam. To temat obecny w moim życiu, u mojej mamy - wyjaśniała.

dalsza część tekstu pod zdjęciem

Na zdjęciu Weronika Szendzielorz

Krótkometrażówka powstała dzięki zbiórce przeprowadzonej na portalu zrzutka.pl. W głównych rolach wystąpili Joanna Karcz i Charles Rabenda. Scenariusz został wyróżniony w konkursie organizowanym w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności. Za sprawą filmu Szendzielorz dostała się na reżyserkę do Szkoły Filmowej w Łodzi. Studiuje też organizację produkcji w Szkole Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach. 

Umierała siedem razy

Nagrodę za najlepszy film dokumentalny odebrała Monika Meleń, wielkrotnie nagradza reżyserka, również w Pleszewie (wyróżnienie w 2023 za „Przyjaźń tak ma”, Grand Prix w 2024 za  „Da się żyć”). Centrum jej dzieł stanowią osoby z niepełnosprawnościami i ich codzienność. Docenione właśnie „Da się żyć” opowiada o Magdalenie Sipowicz, która straciła nogę w wypadku kolejowym pod Szczekocinami w 2012 roku. Kobieta, wymknęła się śmierci siedem razy, w tym na szpitalnym łóżku. Reportaż to dowód na jej siłę i życie pomimo przeciwności, na własnych zasadach. Obecnie spełnia się rodzinnie i zawodowo - jest dyplomowaną tłumaczką oraz rozwija swoją muzyczną pasję. 

- Bohaterowie sami mnie znajdują - mówiła w Pleszewie Monika Meleń.  

I opowiadała, jak doszło do jej spotkania z Sipowicz. 

- Robiłam materiał o dostępności w teatrze Słowackiego w Krakowie, o pierwszej w Polsce głuchej aktorce, która jest zatrudniona w Krakowie na pełen etat. Zauważyłam, że na migowy tłumaczy dzieczwyna, która nie ma nogi. Pomyślałam, że się bez niej urodziła, jak sporo moich bohaterów. Zaintregowała mnie. Jeszcze tego samego dnia dostałam telefon od jednego z moich pracodawców, żeby zrobić wywiad na okładkę gazety z Magdaleną Sipowicz. Jak tu nie wierzyć w przeznaczenie? - zdradzała reżyserka.

Początkowo Magda nie chciała zgodzić się na reportaż.

- Uznała, że wszystko już powiedziała o tej historii. Mam jednak swoje sposoby, żeby bohatera przekonać - dodawała Meleń. 

dalsza część tekstu pod zdjęciem

Na zdjęciu Monika Meleń ze statuetką

Międzypokoleniowe spotkania na Bana Film Festiwal

Filmów zgłoszono aż 106, z czego w Pleszewie pokazano 23, wybrane przez organizatorów. Były bardzo różorodne zarówno tematycznie, jak pod względem wykonania i stylu. Publiczność poruszyła „Kołysanka dla psa” - na tyle, że zdobyła wyróżnienie. Joanna Różniak ze Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach opowiedziała o trudach pracy policjantów. Na ekranie zobaczyliśmy wieczór, w który funkcjonariusze zostali wezwani do zgonów, w tym samobójstwa. Marek, rozwiedziony mudurowy i ojciec pięcioletniego Kuby, dostaje ataku paniki po zobaczeniu martwego nastolatka i rozpaczy jego rodziców. 

Dużo było filmów o prozie relacji międzyludzkich, np. w kontekście orientacji seksualnej („Fragile” Rafała Łysaka) czy relacji bliźniąt („Twin Days” Sary Szymańskiej i Nadii Szymańskiej). Wymiar międzypokoleniowy miało „Zatańcz ze mną, tato” Małgorzaty Goździk, czy wyróżnione „Przedniknąć” Szantal Strzelińskiej.  

- W języku polskim nie istnieje takie słowo, wymyśliłam je. To pytanie zawarte w neologizmie - co się dzieje przed tym, zanim znikamy, czyli umieramy? To jest rzeczywistość, na którą często mamy wpływ, codzienność, proste rzeczy. Warto zwrócić na nie uwagę, bo nie wiemy, kiedy nadejdzie to zniknięcie - wyjaśniała ze sceny reżyserka i aktorka Szantal Strzelińska. 

W filmie, któy jest hołdem dla kobiet w jej rodzinie, widzimy m.in. jej babcię, która wspomina swój związek ze zmarłym mężem, ale też skupia się na nowej relacji romantycznej.

- Inaczej to wygląda niż, gdy ma się 20 lat. Ale jest ciekawie. Jeśli chodzi o uczucia, to tu się za bardzo nie zmienia, można się zakochać w każdym wieku. Szantal się postarała, ja początkowo nie chciałam robić z siebie gwiazdy, bo jestem skromnym człowiekiem - mówiła seniorka na pleszewskiej scenie. 

Zdjęcia z pierwszego dnia obejrzysz kilkając w poniższy link:

Hołd dla Stefani Świecy

Swego rodzaju hołdem jest również wyróżnione „Żeby tylko nas nie znaleźli” Mai Górczak, która studiowała na kursie dokumentalym w Szkole Wajdy oraz FAMU International w Pradze, a obecnie uczy się w Szkole Filmowej w Łodzi. To obraz zrealizowany w konwencji found footage, a więc wydarzenia prezentowane są z perspektywy kamery należącej do bohaterki. Film opowiada historię Stelli Fidelseid vel Stefanii Świecy, która w latach 1948-50 studiowała na Wydziale Reżyserskim PWSF w Łodzi. W filmie wykorzystano obszerne fragmenty znalezionej etiudy Świecy „Rafał z lasu”, w której reżyserka mierzyła się z własną traumą Holokaustu. 

- Wszystko zaczęło się od tego, że gdy byłam na pierwszym, roku szkoła obchodziła hucznie 75-lecie, dużo mówiło się o absolwentach, szczególnie panach. Zastanawiałam się, kim była pierwsza kobieta na reżyserii. Pierwszy rok na tym kierunku nie jest łatwy, dlatego pojawiły się pytania, co będzie ze mną potem. Postanowiłam w przeszłości poszukać odpowiedzi co do mojej przyszłości. W archiwum szkolnym znalazłam informacje o Stefanii Świecy, która studiowała, kiedy po raz pierwszy pojawiły się kobiety na tym kierununku. Było ich kilka, ale fIlm, który pozostawiłą po sobie Stafania Świeca oraz jej historia były dla mnie najbardziej poruszające - mówiła o swojej inspiracji Maja Górczak.  

Na Banie nie brakowało też komediowych akcentów. Jednym z wyróżnioych filmów były „Balony” Jakuba Michnikowskiego, któremu udało się wytworzyć na ekranie swoje własne uniwersum. Jedną z jego bohaterek była świnia, a pleszewska publiczność mogła posłuchać o kulisach pracy ze zwierzęciem na planie.

- Uparłem się, żeby robić to legalnie. Kosztowało to wiele wysiłku, potrzebne były zgody weterynaryjne, przewożenie między jednym powiatem a drugim. Musieliśmy prowadzić dezynfekcję, ekipa musiała mieć buty na zmianę, specjale maty w chlewie. Było z tym dużo zachodu, ale się udało - podkreślał Jakub Michnikowski. 

Pełna lista wyróżnionych filmów poniżej.

dalsza część tekstu pod wideo  ↓

Tomasz Gąssowski i Jacek Pieniążek z nagrodami

Bana Film Festiwal to tradycjnie także nagrody honorowe dla przyjaciół festiwalu. W tym roku odebrali je: reżyser pokazywanego na finał filmu „Wróbel” Tomasz Gąssowski oraz obecny rokrocznie w Pleszewie sobowtór  Chucka Norrisa Jacek Pieniążek. Panowie nie tylko odebrali statuetki, ale także ich nazwiska pojawiły się w alei zasłużonych dla sztku filmowej w Pleszewie. Dyrekotr Festiwalu, Paweł Sarbinowski, dziękował wszystkim zaangażowanym w przygotowanie wydarzenia, w tym urzędowi miejskiemu w Pleszewie, Zajezdni Kultury oraz pleszewskim wolontariuszom. Zapowiedziano już koleją, przyszłoroczą edycję wydarzenia. 

V Bana Film Festiwal (Pleszew, 10–12.09.2026) - werdykt publiczności

Główne nagrody:

  • Grand Prix: „Macocha”, reż. Adam Porębowicz
  • Najlepszy film fabularny: „Marysi się waha”, reż. Weronika Szendzielorz
  • Najlepszy film dokumentalny: „Da się żyć”, reż. Monika Meleń

Wyróżnienia

  • „Balony”, reż. Jakub Michnikowski
  • „Kołysanka dla psa”, reż. Joanna Różniak
  • „Przedniknąć”, reż. Szantal Strzelińska
  • „Tytuł się jeszcze przyśni”, reż. Klaudia Fortuniak
  • „Żeby tylko nas nie znaleźli”, reż. Maja Górczak
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo