reklama

„U Jerana do rana” - od hucznych zabaw po konspirację. Poznajcie niezwykłą historię „Oberży pod Słońcem”

Opublikowano:
Autor:

„U Jerana do rana” - od hucznych zabaw po konspirację. Poznajcie niezwykłą historię „Oberży pod Słońcem” - Zdjęcie główne
Autor: Muzeum Regionalne w Pleszewie | Opis: W Pleszewie w okresie międzywojennym funkcjonowała „Oberża pod Słońcem”
Zobacz
galerię
2
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
HistoriaW Pleszewie w okresie międzywojennym funkcjonowała „Oberża pod Słońcem” nazywana powszechnie „U Jerana”. Była ona zlokalizowana przy ul. Malińskiej 32. Obecnie budynek ten już nie istnieje, a w jego miejscu funkcjonuje myjnia samochodowa tuż przy rondzie u zbiegu ulic Malińskiej, Targowej i Kazimierza Wielkiego.
reklama

Właścicielem knajpy był najpierw Adalbert Jeran. Potem prowadziła ją jego córka - Maria - z mężem Franciszkem Bociańskim (bratem Ludwika Bociańskiego - pleszewskiego bohatera powstania wielkopolskiego, późniejszego wojewody wileńskiego i poznańskiego).

reklama

Historia tego miejsca i ludzi z nim związanych jest niezwykła. Opowiedział ją w cyklu „Pleszewskie historie” dyrektor Muzeum Regionalnego w Pleszewie - Adam Staszak. 

„U Jerana do rana”

Oberża znajdowała się u zbiegu ul. Malińskiej i Targowej w Pleszewie. Obecnie budynek ten już nie istnieje, a w jego miejscu funkcjonuje myjnia samochodowa. 

-  W tym miejscu jeszcze przed I wojną światową funkcjonowała „Oberża ku słońcu”. Jej właścicielem był Adalbert Jeran. Jego córka, Maria Jeran, wyszła za mąż za Franciszka Bociańskiego, właściciela firmy przewozowej i to oni, wspólnie, w okresie międzywojennym i w okresie II Rzeczpospolitej aż do II wojny światowej tę oberże prowadzili – opowiada Adam Staszak, szef muzeum w Pleszewie. 

reklama

Małżeństwo nieco zmodyfikowało nazwę oberży.

- Być może doszli do wniosku, że wraz z odzyskaniem niepodległości „marsz ku słońcu” się zakończył. W związku z tym, w okresie II Rzeczpospolitej, oberża nazwana została „Pod słońcem”. Ale i tak większość Pleszewian mówiła, że idzie do Jerana – tłumaczy historyk. 

Wykorzystując rozległy ogród na tyłach posesji, ciągnący się aż do torów kolejki wąskotorowej, właściciele organizowali huczne zabawy, które stały się legendą przedwojennego Pleszewa. Przyciągały one tłumy mieszkańców, co zaowocowało narodzinami kultowego hasła: „U Jerana do rana” - sloganu, który najlepiej oddawał atmosferę panującą w tym miejscu.

reklama

Abstynent i restaurator 

Właściciel oberży Franciszek Bociański był o rok starszym bratem Ludwika Bociańskiego słynnego przywódcy powstania wielkopolskiego  w Pleszewie, a w okresie międzywojennym wojewody wileńskiego i poznańskiego. Stosunki między braćmi były dość chłodne. Choć obydwaj w okresie pierwszej wojny byli wcieleni do armii pruskieji walczyli na froncie zachodnim to Franciszek był hallerczykiem, a Ludwik - piłsudczykiem.

- Ludwik Bociański był zdeklarowanym abstynentem, z kolei Franciszek Bociański jako restaurator już niekoniecznie – dodaje Adam Staszak. 

 

Cudem uniknął śmierci 

Sytuacja oberży zmieniła się radykalnie we wrześniu 1939 roku wraz z wkroczeniem wojsk niemieckich. Franciszek Bociański zostaje aresztowany.

 -  Głównie pewnie ze względu na pozycję brata. Zostaje osadzony jako zakładnik w więzieniu przy ul. Kaliskiej. Wtedy dzieje się rzecz niesamowita, w domu Bociańskich policja przeprowadza rewizję domową i podczas tej rewizji policjant niemiecki znajduje zdjęcie przedstawiające grupę żołnierzy z okresu I wojny światowej – opowiada dyrektor muzeum.  

reklama

Na tym zdjęciu rozpoznaje siebie i rozpoznaje swojego kolegę z okopów - właśnie Franciszka Bociańskiego. W wyniku jego interwencji Franciszek zostaje zwolniony z więzienia.

- Można powiedzieć, że ratuje mu to życie. Ponieważ pozostali zakładnicy kilkanaście dni później zostają rozstrzelani przez Niemców w lasku Malińskim.  

Dawna oberża, tętniąca niegdyś życiem, we wrześniu 1939 roku stała się częścią machiny okupacyjnej. Niemcy zaadaptowali główną salę na magazyn dla przedmiotów pochodzących z masowych grabieży.

 - Sala restauracyjna zostaje zajęta przez Niemców i przekształcona na magazyn, do którego zwożono meble i inne przedmioty rabowane przez Niemców w mieszkaniach i domach wywiezionych z Pleszewa Żydów czy wysiedlonych do Generalnej Guberni Pleszewian. Część tych mebli w okresie zimowym porąbano i użyto jako opał do lazaretu, który funkcjonował w pleszewskich koszarach - opowiada Adam Staszak.  

Warto wspomnieć o niezwykłym losie dwóch pianin, którym udało się przetrwać wojenną zawieruchę. Po wyzwoleniu jeden z instrumentów trafił do pleszewskiego liceum ogólnokształcącego, a drugi do Domu Parafialnego. 

Obóz jeniecki i konspiracja

W czerwcu 1940 roku, po przegranej przez Francję wojny z Niemcami, na tyłach oberży w pomieszczeniach gospodarczych zorganizowano obóz jeniecki dla żołnierzy francuskich. Było ich tu około 50. Byli przymuszani do pracy przy melioracji Neru, pracowali też w pleszewskich młynach. 

 - Pozostała po nich w Pleszewie pamiątka. Znajdziecie ją gdy będziecie wędrować ulicą Sienkiewicza od kolejki w górę do Rynku. Tuż przed młynami po prawej stronie znajdziecie fragment muru. Jest to pozostałość po mostku, który został wybudowany po jednej i po drugiej stronie ulicy, właśnie przez tych francuskich żołnierzy. Na tym zachowanym fragmencie znajdziecie datę 1940 – tłumaczy dyrektor muzeum. 

Sam Franciszek Bociański praktycznie od 1940 roku zaangażowany był w działalność konspiracyjną. Najpierw w Związku Walki Zbrojnej, później w strukturach podziemnej Armii Krajowej. To właśnie w oberży, w pomieszczeniu na piętrze, odbywały się tajne posiedzenia dowództwa pleszewskiego obwodu AK.

-  Pewnie nie bez związku pozostaje fakt, że dowódcą pleszewskiego obwodu AK był Brunon Nikoleizig, pseudonim „Adam”, z kolei kierowcą ciężarówki Wacław Woźniak, pseudonim „Artur”. Oni obaj byli zatrudnieni na pleszewskiej kolejce wąskotorowej, gdzie przez dziurę w płocie mogli bezpośrednio wchodzić do ogrodu Bociańskiego. W tych pomieszczeniach przechowywana była broń AK również ta pochodząca ze zrzutów w Grabiu i Tursku 1943 roku - opowiada historyk. 

I na tę właśnie broń trafiają sowieci, kiedy wchodzą do oberży w 1945 roku.  Franciszek Bociański ponownie zostaje aresztowany i przewieziony do więzienia w Ostrowie Wlkp. Wraca do domu po roku, po ogłoszeniu amnestii. 

 - Kiedy będziecie tędy przechodzić wspomnijcie to miejsce i ludzi, którzy tworzyli jego historię - zachęca Adam Staszak 

 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo