Europa na własne życzenie traci siłę? Komentarz polityczny europoseł z Wielkopolski Marleny Maląg - członek Grupy EKR

Materiał promocyjny

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: Redakcja

Europa na własne życzenie traci siłę? Komentarz polityczny europoseł z Wielkopolski Marleny Maląg - członek Grupy EKR - Zdjęcie główne
Opis: Europoseł z Wielkopolski Marlena Maląg - członek Grupy EKR

Udostępnij na:
Facebook
OpinieBruksela coraz mniej przypomina centrum zdrowego rozsądku, a coraz bardziej laboratorium kosztownych eksperymentów, za które płacą zwykli ludzie. System ETS miał ratować klimat, a dziś uderza w europejskie rodziny i przedsiębiorców, wypychając przemysł poza kontynent. Rząd Donalda Tuska nie tylko nie stawia tamy tej polityce, ale biernie się jej podporządkowuje. Europa traci siłę, a Polska razem z nią. Czas wreszcie powiedzieć dość. Jak? Poprzez silne narody w Unii, a nie centralizację.

 

O co chodzi z tym ETS-em?

W Brukseli coraz częściej słychać jedno pytanie – czy Europa naprawdę ratuje klimat, czy raczej sama sobie szkodzi? System ETS miał być narzędziem ograniczania emisji. Tymczasem wygląda dziś jak mechanizm przerzucania kosztów na gospodarkę i obywateli.

Koszt emisji w UE przekracza 70 euro za tonę CO2. W Chinach czy Brazylii to około 10 euro. Efekt? Europejski przemysł traci konkurencyjność, a produkcja przenosi się poza kontynent. Klimat na tym nie zyskuje. Europa traci miejsca pracy, inwestycje i bezpieczeństwo gospodarcze.

Rząd Donalda Tuska nie tylko nie kwestionuje tego kierunku, ale wpisuje się w niego bez większego sprzeciwu. A dziś potrzeba raczej odwagi do korekty niż ślepej wiary w mechanizmy, które nie działają. 

Droga energia. Polska na tle Europy wygląda słabo 

Wojna w Iranie wpływa na rynek paliwowy. Kiedy inne państwa działały, Polska długi czas stała w miejscu. W tym czasie Hiszpania uruchomiła miliardy euro wsparcia, Włochy obniżyły akcyzę, Niemcy regulowały rynek paliw. Nawet Węgry wprowadziły twarde limity cen.

A w Polsce? Przemysław Czarnek, kandydat na premiera z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, już na początku marca punktował rząd i wskazywał konkretne działania, które gabinet Donalda Tuska powinien czym prędzej wykonać. To między innymi obniżka akcyzy czy podatku VAT z 23 do 8 proc. Pod presją działań środowiska Prawa i Sprawiedliwości rządowi nie udało się dłużej grać na zwłokę. 

Teraz D. Tusk obiecał, że cena paliw spadnie o 1,20 zł, ale trudno realnie ocenić, jaki będzie ostateczny skutek tych regulacji. Niestety Polacy cały czas mają w pamięci kampanijne obietnice D. Tuska, który stał się zakładnikiem własnych słów, że jak za pomocą czarodziejskiej różdżki paliwo będzie kosztowało 5,19 zł, a warunkiem jest „odsunięcie PiS-u od władzy”. Od ponad dwóch lat jednak każda obietnica staje się groteską, bo w czasach rządów koalicji 13 grudnia doszliśmy do prawie 8 zł, a nawet 9 zł za litr, w zależności od rodzaju paliwa. 

Polexit jako polityczny straszak

Temat powraca jak bumerang. Polexit, czyli wyjście z Unii Europejskiej. Straszak, którym od lat posługuje się Donald Tusk. Bo według niego każdy, kto krytykuje Unię, chce z niej wyjść. Problem w tym, że coraz mniej osób wierzy w tę narrację.

Polacy chcą być w Unii. Chcą podróżować, rozwijać biznesy, korzystać z możliwości. Ale chcą też być traktowani poważnie. Jak partner, nie wykonawca poleceń. Bycie w Unii nie oznacza zgody na wszystko. To wspólnota interesów, nie system zależności. Trzeba twardo bić się o swoje, nie ulegać presji czy naciskom, ale na pierwszym miejscu stawiać suwerenność i swój kraj. Tymczasem polityka obecnego rządu sprawia wrażenie, jakby ważniejsze było zadowolenie Brukseli i Berlina niż obrona własnych interesów.

Prężenie się D. Tuska na polskim podwórku kończy się na odważnych wpisach i zaczepkach w mediach społecznościowych. Co to za bohater, którego realna siła negocjacyjna kończy się na swojej klawiaturze? 

Rosnące bezrobocie. Rachunek za błędną politykę

Coraz trudniej ukryć fakty. Bezrobocie w Polsce znów rośnie i nie jest to chwilowe wahnięcie, tylko wyraźny trend. W lutym osiągnęło 6,1 proc., a liczba osób bez pracy zbliża się do miliona. To najwyższy poziom od lat. Jeszcze niedawno mówiono o stabilnym rynku pracy. Dziś widzimy, jak ta stabilność zaczyna się kruszyć.

Gospodarka pod rządami uśmiechniętej koalicji wyraźnie hamuje. Zamiast impulsów rozwojowych mamy niepewność, drożyznę i brak realnych działań osłonowych. Firmy ograniczają inwestycje, wstrzymują rekrutacje, a część z nich po prostu znika z rynku. To nie są abstrakcyjne wskaźniki. To konkretne dramaty ludzi.

Najbardziej uderza to w młodych. Wchodzą na rynek pracy z nadzieją, a trafiają na zamknięte drzwi. To pokolenie, które miało budować nowoczesną gospodarkę, dziś coraz częściej musi wybierać między emigracją a bezrobociem. I to jest największy koszt tej polityki. Stracone szanse, których nie da się łatwo nadrobić.

Państwo powinno w takiej sytuacji działać zdecydowanie i chronić swoich obywateli. Dziś rząd bardziej zajmuje się politycznymi sporami niż realnymi problemami Polaków. A rynek pracy nie czeka. I dziś jasno pokazuje, że obrany kierunek prowadzi w złą stronę.

Sądy, Europa i zmiana porządku prawnego

Decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie uznania małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą pokazuje, jak silnie prawo europejskie wpływa dziś na krajowy porządek.

To efekt wcześniejszego orzeczenia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które zobowiązało państwa do uznawania takich związków. Dla jednych to krok w stronę równości, dla innych przykład ograniczania suwerenności państw.

Niezależnie od ocen jedno jest pewne. Decyzje zapadają coraz częściej poza Polską, a ich skutki odczuwamy na miejscu. Jednak w kwestii małżeństw sprawa jest jasna i nie ulega wątpliwościom. Konstytucja mówi wprost – to związek kobiety i mężczyzny. I niech tak pozostanie. 

Europa na rozdrożu

Dzisiejsza Europa stoi przed wyborem. Albo postawi na rozwój, przemysł i bezpieczeństwo, albo pogrąży się w regulacjach, które osłabiają jej pozycję. Nie chodzi o odrzucenie współpracy, tylko o zdrowy rozsądek, o politykę, która chroni interesy obywateli. Bo jeśli Europa stanie się muzeum przemysłu, to nie będzie to efekt przypadku, tylko decyzji podejmowanych tu i teraz.

 

CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ? 

 

MATERIAŁ PROMOCYJNY

 

 

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo